Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Kategorie
Archiwum bloga
- 2012, Maj3 - 50
- 2012, Kwiecień3 - 58
- 2012, Marzec2 - 66
- 2012, Luty2 - 44
- 2012, Styczeń4 - 126
- 2011, Grudzień1 - 51
- 2011, Listopad2 - 47
- 2011, Październik2 - 40
- 2011, Wrzesień3 - 54
- 2011, Sierpień11 - 208
- 2011, Lipiec12 - 197
- 2011, Czerwiec8 - 191
- 2011, Maj9 - 199
- 2011, Kwiecień9 - 163
- 2011, Marzec7 - 119
- 2011, Luty2 - 37
- 2011, Styczeń4 - 56
- 2010, Grudzień1 - 8
- 2010, Listopad6 - 96
- 2010, Październik4 - 56
- 2010, Wrzesień9 - 116
- 2010, Sierpień16 - 181
- 2010, Lipiec13 - 171
- 2010, Czerwiec9 - 159
- 2010, Maj16 - 285
- 2010, Kwiecień14 - 264
- 2010, Marzec17 - 331
- 2010, Luty15 - 223
- 2010, Styczeń8 - 142
- 2009, Grudzień6 - 69
- 2009, Listopad10 - 98
- 2009, Październik8 - 53
- 2009, Wrzesień20 - 130
- 2009, Sierpień17 - 56
- 2009, Lipiec20 - 28
- 2009, Czerwiec4 - 13
- 2009, Maj15 - 62
- 2009, Kwiecień13 - 13
Spotkani w realu:
- Alistar
- Angelino
- Anwi
- Autochton
- Blase
- Coda
- Czarna
- Czecho
- Dariusz79
- Djk71
- Dynio
- Ewcia0706
- Funio
- Gibson
- Grzybek
- Hose
- Igor03
- Janusz507
- Ilona
- JPbike
- K4r3l
- Kosma100
- Krzara
- Krzychu60
- Krzysio32
- Marusia
- Meak
- Niradhara
- Prazek
- Projektkamczatka
- Rafaello
- Robd
- Robin
- Shem
- Stamper
- Tadzio
- Tomalos
- WRK97
- Vanhelsing
- Yacek
- Zachiro
Najpopularniejsze zdjęcia:
Dane wyjazdu:
88.75 km
18.00 km teren
05:34 h
15.94 km/h:
Maks. pr.:48.00 km/h
Podjazdy:881 m
Rower:Kellys Aeron
Pojeździć po parkach krajobrazowych, trochę karate i zobaczyć zamek
Sobota, 5 maja 2012 · dodano: 09.05.2012 | Komentarze 17
Po wczorajszej ulewie wszystkie ubranka i buty były jeszcze mokre. Dobrze, że w przyczepce jest szafa a w niej można wygrzebać coś suchego. Dzisiaj przewodnikiem wycieczki jest Jacek więc oboje z Elą wiemy co nas czeka. Będzie teren, będzie piach:)
Jedziemy szuterkiem© Kajman
Faktycznie tereny parków krajobrazowych w okolicy Przedborza są urokliwe. Już dawno marzyła mi się jazda po płaskim, ale tu też jest sporo podjazdów. Niektóre z nich są takie, jak można spotkać u nas w górach:(
Pierwsza część trasy to Przedborski Park Krajobrazowy.

Jeszcze asfalt© Kajman

Hm, gdzie ten park© Kajman

Tu jest ładnie© Kajman

Kurcze, rąbneli most© Kajman

Dla Eli błotko, Jacek mówi, że dobrze robi na cerę© Kajman
Ostatnio Angelino miał ciekawe przemyślenia na temat zrujnowanej zabudowy tzw ziem odzyskanych. Coś mi się wydaje, że takie ruiny można spotkać wszędzie. Wczoraj zawalony pałac, dzisiaj chata chłopska. Dotyka to wszystkich. Ciekawostką miejscową są murowane piwnice stawiane na zewnątrz. Całkiem jak na Węgrzech:)

Była chata© Kajman

Ciekawe czy w tei piwniczce też przechowują wino?© Kajman

Widoczek z drogi© Kajman
Docieramy do Żeleźnicy. Miejsce ważne w naszej historii, bo tu podczas polowania spadł z konia Kazio zwany Wielkim. Połamał sobie gnaty i zmarło mu się. W ten sposób wygasła królewska linia Piastów. Jagiełło namachał potomków gdy był pod siedemdziesiątkę. Biorąc pod uwagę, że Kazio był jurny mógł się jeszcze wykazać, kto wie, przecież namachał chłopaków, ale na boku:(

Koniec z Piastami królewskimi© Kajman

Jeszcze jeden pomnik, tym razem żołnierzy WIN© Kajman

Jeszcze jeden widoczek© Kajman
Dużą atrakcją okolicy jest DOJO znajdujące się w Starej Wsi. Jest to Japońskie Centrum Sztuk Walki czyli miejsce gdzie można solidnie w dziób przyrobić. Ryzyko ryzykiem, zobaczyć trzeba. W okolicy miejsce słynie z wysokich cen. Podobno herbata kosztuje tam 60 zł a wynajecie domku od 2 do 6 tysięcy zł za dobę. W domkach może się zmieścić do 15 osób, ale cena robi wrażenie.

Tablica© Kajman

DOJO© Kajman
Wejście na teren obiektu kosztuje 5 zł. Jacek pojechał pooglądać domki i sale treningowe a ja do szynku polazłem. Tam machnąłem jakąś fotę gdy zaskoczyła mnie piękna pani recepcjonistka standardowym pytaniem w czym może pomóc i informacją o owej piątce od łba:(

Tablica© Kajman
Nie chcąc dopuścić do sytuacji jak Seksmisji by płakać, że kobieta minie bije, a diabli wiedzą co taka recepcjonistka w takim miejscu potrafi, grzecznie powiedziałem, ze zapytam się żony czy chcemy zwiedzać ośrodek. Pani zaskoczona odrobinkę pozwoliła mi wyjść bez guza a my z Elą postanowiliśmy zaczekać na Jacka za bramą:)

Gablota z Kimonem© Kajman
Od jakiegoś czasu rower Jacka wydawał dziwne odgłosy. Pewnie piasek się gdzieś dostał. Chcąc nie chcąc Jacek musiał obrać kierunek na dom. Żebyśmy dobrze zapamiętali uroki tras terenowo piaszczystych pojechaliśmy skrótem. Było wesoło:)

Fajna droga terenowa© Kajman
Gdy dotarliśmy do cywilizacji musieliśmy się żegnać z Jackiem. On pojechał piachami do domu a my asfaltem do Bąkowej Góry zobaczyć zamek. Dzięki Jacku za wspólne kręcenie. Mnie się podobało:)

Zamek w Bąkowej Górze© Kajman
Uważa się, że dwór wzniósł Zbigniew Bąk herbu Zadora, syn Zbigniew Bąka seniora, który był jednym z najbardziej zaufanych ludzi Władysława Jagiełły. Zameczek powstał w połowie XV wieku w miejscu starego, drewnianego dworu.

Strażnik© Kajman
Gdy w roku 1489 Zbigniew zmarł, obiekt przeszedł w ręce jego zięciów: Jarosława Łaskiego i Andrzeja, oraz szwagra - Piotra z Bnina, biskupa włocławskiego. W XVI wieku dwór przejęłą rodzina Małachowskich, która nieznacznie odnowiła i przebudowała obiekt.

Z drugiej strony© Kajman
Do XVIII wieku dwór przechodził z rąk do rąk wielokrotnie, kiedy w tym właśnie czasie jego ówcześni właściciele podjęli decyzję o przeprowadzce, być może przez grube mury budynku i małe otwory okienne, przez które wpadało mało światła. W latach 20-tych ubiegłego wieku rodzina Potockich, do których należał wówczas dwór, zaczęła poszukiwania domniemanego skarbu ukrytego w lochach. Nic jednak nie udało się znaleźć, a tylko pogorszył się stan budowli.

Dworek też tam jest© Kajman
Mapka nie kompletna bo mi w gipsie bateryjka padła:(
Kategoria: Wycieczki z campingów, Zamki pałace dwory, Integracyjnie
Dane wyjazdu:
109.58 km
24.00 km teren
06:25 h
17.08 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Podjazdy:736 m
Rower:Kellys Aeron
Poszukiwanie atrakcji
Piątek, 4 maja 2012 · dodano: 08.05.2012 | Komentarze 16
Na zlot do Białego Brzegu pojechaliśmy zupełnie nie przygotowani pod względem opracowania tras rowerowych. Gdy w styczniu zgłosiłem swój akces Ela opracowała trasę z atrakcjami. Czas mijał i tak naprawdę zapomnieliśmy co mamy zwiedzać.Po wczorajszej wycieczce wiedzieliśmy, że atrakcji historyczno architektonicznych w okolicy jest niewiele. Ela dostała jakieś folderki od harcerzy, szybkie opracowanie nowej trasy i w drogę:)

Może nie krzyż, ale czacha jest© Kajman
Wyruszamy w trójkę, Ela, nasz zlotowy przyjaciel Janusz i ja. Pogoda piękna, Ela narzuca spore tempo. Nagle widzę św Franciszka i co? Ma czachę u stóp. Robię fotę a ekipa znika. Zaczynam ich gonić lekko wkurzony bo przecież nie wiem gdzie mamy jechać:(

Chyba największa czacha jaką widziałem© Kajman
W końcu doganiam ekipę a tu telefon. Dzwoni Jacek i mówi, że jest pod naszą przyczepką. Umawiamy się na trasie:)
Tereny po których jedziemy mają sporo szlaków rowerowych, ale prowadzących głównie w terenie po pięknych rezerwatach przyrody, których w okolicy jest sporo. My na naszych trekkingach wybieramy asfalt.

Szlaki rowerowe© Kajman
Docieramy do Kurzelowa. Tam atrakcji jest sporo w jednym miejscu. Pierwsze wzmianki o Kurzelowie pochodzą z XII wieku. Miasto lokowane przez na prawie średzkim w 1285 roku przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba Świnkę. Miasto było własnością arcybiskupów gnieźnieńskich. Od XIII wieku siedziba archidiakonatu. Miasto położone było na średniowiecznym trakcie z Torunia przez Przedbórz i Żarnowiec do Krakowa.

Szlak architektury drewnianej© Kajman

Kaplica na szlaku architektury drewnianej© Kajman
W 1360 roku biskup Jarosław Bogoria Skotnicki ufundował tu kolegiatę, przy której powstała szkoła. Kurzelów stał się ośrodkiem nauki i kultury. W 1439 roku odnowiono przywilej lokacyjny. Zniszczone w czasie potopu szwedzkiego miasto podupadło. W 1869 roku, na skutek przeprowadzonej w zaborze rosyjskim reformy administracyjnej, Kurzelów utracił prawa miejskie. Obecnie układ miejski uległ zatarciu.

Kolegiata w Kurzelowie© Kajman

Jest też drewniana dzwonnica© Kajman
W Kurzelowie największą atrakcją jest gotycka kolegiata pw. Wniebowzięcia NMP z 1360 roku. Zastosowano ciekawe rozwiązanie architektoniczne (sklepienie opiera się na jednym filarze). Jest też gotycka chrzcielnica z 1414; obok kościoła drewniana dzwonnica z przełomu XVII i XVIII wieku. Niestety wszystko zamknięte na głucho:(

Grób babki Żeromskiego© Kajman
Aby zwiększyć atrakcyjność turystyczną Kurzelowa, pięknie wyremontowano grób babki ze strony matki Stefana Żeromskiego. Ciekawa inicjatywa, hm, zastanawiam się czy dziadkowi też grób odnowili?
Ruszamy dalej do Maluszyna.

Trwa walka o szkołę© Kajman
Jedziemy częścią "Peta Orbity", którą wyznacza właśnie Krzara. Mają chłopaki zdrowie i samozaparcie. 500 km wokół Częstochowy w jeden dzień!!! Cóż, będę mógł powiedzieć, że też tam jechałem:)

Wielgomłyny, klasztor Paulinów© Kajman
Docieramy do Wielgomłynów. Tam jest klasztor Paulinów. Niestety ze zwiedzania nici bo właśnie trwa msza żałobna. Tu mieliśmy spotkać się z Jackiem. Okazuje się, że dogoni nas w następnej miejscowości. Oglądam więc pomnik poświęcony bohaterom. Takich pomników i tablic w okolicy jest sporo, począwszy od upamiętnienia powstańców styczniowych po II wojnę światową.

Pomnik w Wielgomłynach© Kajman
W Niedośpielinie trafiamy na drewniany kościół. Oczywiście też zamknięty. Nie wiedzieć dlaczego nie jest oznaczony na szlaku architektury drewnianej.

Kościół w Niedośpielinie© Kajman
W Kobielach Wielkich dogania nas Jacek. Ponieważ zna dobrze te tereny podejmuje się roli przewodnika. W Kobielach Wielkich urodził się Reymont. W miejscu gdzie stał jego rodzinny dom teraz jest tablica pamiątkowa.

Tablica upamiętniająca Reymonta© Kajman

Walący się pałac w Kobielach Wielkich© Kajman
Jak jest Jacek to kończy się asfalt i zaczyna teren. Początkowo drogami szutrowymi, ale i piachu nie zabraknie. Jedziemy w miejsca rodzinne Jacka. Widoki są piękne. Niestety zaczyna się chmurzyć i gdzieś w oddali słychać pierwszy grzmot:(

Rzepak musi być a chmury deszczowe się zbierają© Kajman

Krajobraz z krową© Kajman
Zabytki się skończyły, no może poza piecem wapiennym i kolejnymi pomnikami ku czci. Chmur jest coraz więcej a na camping jeszcze mamy 50 kilometrów. Patrzymy na zbierającą się burzę z nadzieją, że może przejdzie bokiem.

Pomnik© Kajman

Wapiennik© Kajman
No i stało się. W miejscowości Kodrąb zaczyna padać. Zwiewamy pod wiatę. Patrząc na chmury możemy sobie tam siedzieć do rana. Zapada decyzja, jedziemy. Nie wiem dlaczego, ale postanowiono ominąć asfalty i na camping jechać bocznymi drogami czyli po piachu.

Narada wojenna© Kajman
Dołożyliśmy sporo kilometrów, kółka w trekingach zapadały się i czasem trzeba było przez piach ciąć z buta. Fajne zdjęcia z tego odcinka są na blogu Jacka:)
Jak przygoda to przygoda, ale gdy byliśmy już przemoczeni do suchej nitki postanowiliśmy przygodę z piachem zakończyć i asfaltem dotarliśmy na camping:)
W przyczepie przyjęliśmy coś na rozgrzewkę, przecież jutro też jest dzień i pewnie gdzieś pojedziemy:)

Piach jest wszędzie© Kajman
Dane wyjazdu:
17.29 km
5.00 km teren
01:05 h
15.96 km/h:
Maks. pr.:30.00 km/h
Podjazdy:200 m
Rower:Kellys Aeron
A jednak rekordowy dystans
Czwartek, 3 maja 2012 · dodano: 06.05.2012 | Komentarze 17
Udało się wyrwać na kolejny zlot caravaningowy. Tym razem w planach są dłuższe wycieczki. Dotarliśmy do Białego Brzegu gdzie w stanicy harcerskiej spotkało się około 150 załóg caravaningowców. Zapowiadało się świetnie. Wielu miało rowery więc może uda się sklecić grupę wycieczkową:)
W Białym Brzegu© Kajman
Po ustawieniu przyczepki i rozstawieniu stolika przyszedł Janusz z gitarą. Po chwili zebrało się sporo osób. Okazało się, że ku naszej radości wielu zagląda na nasze blogi. Zaczęliśmy rozmawiać o rowerach, później zaczęliśmy sobie przy gitarze śpiewać:)

Pilica w całej krasie© Kajman
Aby owe śpiewy nam lepiej wychodziły trzeba było gardełko przepłukać i tu stał się cud. Z flaszeczki, którą wyjąłem z lodówki polewałem cały czas tylko jakoś napisy się na niej zmieniały. Efekt był taki, że na rower można było się wybrać dopiero wieczorkiem, bo łepetyna jakoś dziwnie bolała.

Wyruszamy© Kajman
Umówiliśmy się na wycieczkę terenową nad Pilicę. Wyprawa konkretna, pojechało siedem osób. Po przejechaniu 2,5 km dowiedziałem się, że dotarliśmy na miejsce. Faktycznie było tam uroczo, ale jakoś miałem niedosyt.

Jesteśmy u celu© Kajman
Namówiliśmy ekipę by wybrać się do Przedborza, to całe 7 kilometrów. Było to poważne wyzwanie. W połowie trasy dwie osoby się wycofały i zawróciły. Reszta dzielnie popedałowała dalej. Cel zastał osiągnięty, Janusz zrobił zakupy a Jola miała najdłuższy dystans od wielu lat i była z tego powodu bardzo szczęśliwa. Uwierzyła w siebie, że się da:)

Dotarliśmy do sklepu© Kajman
Od XIII wieku Przedbórz związany był z ziemią sandomierską a od czasu zjednoczenia ziem Polski przez Władysława Łokietka weszło w skład woj. sandomierskiego. Stan taki przetrwał do roku 1795, kiedy to Przedbórz po ostatnim rozbiorze znalazł się w granicach cesarstwa austriackiego. Pilica stała się wtedy rzeką graniczną między państwami Prus i Austrii.

Rynek w Przedborzu© Kajman
Pierwsza historyczna wzmianka o miejscowości nad rzeką Pilicą pochodzi z 1145 roku. W 1239 wymieniany jest tutejszy gród warowny, który w połowie XIV w. Kazimierz Wielki rozbudował na zamek. Ze względu na urodzajność przedborskich lasów częstymi gośćmi zamku byli m.in. Kazimierz Wielki i Władysław Jagiełło. Kazimierz Wielki w 1370 roku nadał miejscowości prawa miejskie, odnowione przez Władysława Jagiełłę w 1405 roku. W 1423 roku właśnie tutaj Władysław Jagiełło nadał prawa miejskie wsi Łodzia (obecnie – Łódź).

Kościół św Aleksego z 1278 roku© Kajman
Kategoria: Wycieczki z campingów


