Info

Więcej o mnie.





Wykres roczny


Kategorie
Archiwum bloga
- 2013, Lipiec10 - 76
- 2013, Czerwiec1 - 20
- 2013, Maj4 - 47
- 2013, Kwiecień2 - 31
- 2013, Marzec1 - 19
- 2012, Grudzień1 - 26
- 2012, Październik2 - 41
- 2012, Wrzesień4 - 51
- 2012, Sierpień3 - 49
- 2012, Lipiec11 - 139
- 2012, Czerwiec1 - 9
- 2012, Maj7 - 137
- 2012, Kwiecień3 - 58
- 2012, Marzec2 - 66
- 2012, Luty2 - 44
- 2012, Styczeń4 - 126
- 2011, Grudzień1 - 51
- 2011, Listopad2 - 47
- 2011, Październik2 - 40
- 2011, Wrzesień3 - 54
- 2011, Sierpień11 - 208
- 2011, Lipiec12 - 197
- 2011, Czerwiec8 - 192
- 2011, Maj9 - 203
- 2011, Kwiecień9 - 163
- 2011, Marzec7 - 126
- 2011, Luty2 - 37
- 2011, Styczeń4 - 56
- 2010, Grudzień1 - 8
- 2010, Listopad6 - 96
- 2010, Październik4 - 56
- 2010, Wrzesień9 - 117
- 2010, Sierpień16 - 187
- 2010, Lipiec13 - 171
- 2010, Czerwiec9 - 159
- 2010, Maj16 - 286
- 2010, Kwiecień14 - 265
- 2010, Marzec17 - 331
- 2010, Luty15 - 223
- 2010, Styczeń8 - 142
- 2009, Grudzień6 - 69
- 2009, Listopad10 - 98
- 2009, Październik8 - 53
- 2009, Wrzesień20 - 130
- 2009, Sierpień17 - 56
- 2009, Lipiec20 - 28
- 2009, Czerwiec4 - 13
- 2009, Maj15 - 62
- 2009, Kwiecień13 - 13
Spotkani w realu:
- Alistar
- Amiga
- Angelino
- Aniuta
- Anwi
- Art75
- Autochton
- Blase
- Coda
- Czarna
- Czecho
- Dariusz79
- Djk71
- Dynio
- Este
- Ewcia0706
- Franek810
- Funio
- Futrzak1
- Gibson
- Grace
- Grzybek
- Hose
- Igor03
- Janusz507
- Jazzkoszmar
- Jasiep46
- Jerzyp1956
- Jurek57
- Ilona
- Lysy086
- JPbike
- K4r3l
- Kosma100
- Krzara
- Krzychu60
- Krzysio32
- Lunatryk
- Marcingt
- Marusia
- Mavic
- Meak
- Micor
- Niradhara
- Prazek
- Projektkamczatka
- Rafaello
- Robd
- Robin
- Sebekfireman
- Shem
- Stamper
- Tadzio
- Tomalos
- T0mas82
- Tymoteuszka
- WRK97
- Vanhelsing
- Yacek
- Zachiro
Najpopularniejsze zdjęcia:
Wpisy archiwalne w kategorii
Szlak Architektury Drewnianej
Dystans całkowity: | 4500.68 km (w terenie 295.00 km; 6.55%) |
Czas w ruchu: | 274:27 |
Średnia prędkość: | 16.40 km/h |
Maksymalna prędkość: | 69.00 km/h |
Suma podjazdów: | 30721 m |
Liczba aktywności: | 55 |
Średnio na aktywność: | 81.83 km i 4h 59m |
Więcej statystyk |
- DST 133.08km
- Teren 9.00km
- Czas 08:02
- VAVG 16.57km/h
- VMAX 47.00km/h
- Podjazdy 1611m
- Sprzęt Kellys Aeron
- Aktywność Jazda na rowerze
Mazurskie wioski, staroobrzędowcy i pruskie plemię
Piątek, 3 sierpnia 2012 • dodano: 05.08.2012 | Komentarze 17
Dzisiaj jest w planie Leśniczówka Pranie:)
Ładnie mi się zrymowało, ale nic z tego nie wyszło. Prognozy pogody z jednej strony są dobre, ale śmierdzi burzą od rana. Po ostatnich przeżyciach jakoś nie możemy przestać patrzeć na chmury. Skoro świt wyruszamy w kierunku Rucianego Nidy.

Na tronie króla Galindii© Kajman
Ela jak zwykle fajnie zaplanowała trasę. Mamy sporo atrakcji przed sobą. Pierwszy postój w Mikołajkach. Na szczęście jest na tyle wcześnie, że jeszcze nie wypełzł tłum lansowiczów. Promenada w Mikołajkach to tak jak w zimie Krupówki:(
Nie lubię takich miejsc. Szybkie foty, zakup bułek i dalej w drogę:)

W Mikołajkach Król Sielaw jest wszędzie© Kajman

Kolejny Król Sielaw, było nie było symbol miasta© Kajman

Port jachtowy© Kajman

Coś dla rowerzystów, wodny Kross© Kajman

Tym mistem jedziemy do Rucianego© Kajman
Jedziemy do Kadzidłowa, tam w maleńkiej wiosce schowanej w lesie, do której jedzie się piaszczystą drogą, są dwie fajne atrakcje. Park dzikich zwierząt i prywatny mini skansen. Zwiedzanie zaczynamy od tego drugiego ciesząc się przy okazji świetnym zimnym mazurskim piwem:)

Mazurska chata podcieniowa© Kajman

Gospoda pod psem© Kajman
Wreszcie na Mazurach zwiedzamy coś drewnianego. Mini skansen to prywatna inicjatywa ludzi chcących ratować zanikającą mazurską zabudowę. Składa się z siedmiu budynków. W gospodzie można zjeść coś dobrego i napić się zimnego mazurskiego piwa. Gatunki w naszych okolicach zupełnie nie znane, ale trzeba przyznać, że świetne:)

Izba w mazurskiej chacie© Kajman

Pokój dziadków© Kajman

Obraz wykonany z rybich łusek© Kajman
W dwóch pomieszczeniach odtworzona jest sala lekcyjna z początku XX wieku i pokój nauczyciela. Na biurku honorowe miejsce zajmuje oczywiście trzcinka do temperowania niesfornych uczniów. Czasami takie narzędzie wychowawcze przydałoby się w dzisiejszej szkole:)

Sala lekcyjna© Kajman

Tam sziedział pan "rechtor"© Kajman
Sześć budynków zostało przeniesionych z okolicznych wsi. Patrząc na zdjęcia w jakim były stanie przed przeniesieniem, był to ostatni moment. Budynki zostały pieczołowicie odtworzone.

Bania czyli sauna© Kajman

Tu chyba mieszkają gospodarze© Kajman
Chcemy w Kadzidłowie zwiedzić jeszcze park dzikich zwierząt. Są rysie, łosie, wilki, czarne bociany i sporo innych. Niestety nie da się wejść z rowerami a nie zabraliśmy zamknięcia. Zwiedzanie trwa około 1,5 godziny a po posiedzeniu w gospodzie zaczyna nam brakować czasu. Robimy fotę stworzeniom w pobliżu i w drogę.

Jest daniel© Kajman

Gospoda dla łosi© Kajman
Dojeżdżamy do Ukty. Tutaj rozpoczynają się spływy kajakowe Krutynią. Jakoś nigdy nie mogłem tego do końca zrozumieć. Po co pływać wąską, być może malowniczą rzeką kiedy w okolicy tyle pięknych jezior. Ale co kto lubi:)

Kajaki na brzegu a ludzie w wodzie© Kajman

I tak ciągle© Kajman
Zmieniamy plany. Ele odechciało się jeżdżenie po szutrach i Leśniczówki Pranie nie odwiedzimy. Jedziemy za to do Wojnowa. W 1830 roku powstała tutaj czyli na terenach ówczesnych Prus kolonia staroobrzędowców. Zainteresowała mnie ich historia więc zmiana kierunku została natychmiast zaakceptowana:)

Cerkiew w Wojnowie© Kajman

Wnętrze© Kajman
Po reformach w kościele prawosławnym w XVII wieku, które wprowadził patriarcha Nikon (nie mylić z aparatem), część wiernych się zaparła i ni w ząb nie chciała się podporządkować. Tak powstali staroobrzędowcy. Wiadomo, że czyja władza tego religia. Staroobrzędowcy jak zwykle w takich wypadkach mocno byli podpadnięci.

Cmentarz w Wojnowie© Kajman

Cerkiew z innej strony© Kajman
Fikanie carowi i patriarsze moskiewskiemu nigdy dobrze się nie kończyło. Trzeba było się zwijać. Wielu staroobrzędowców trafiło do puszczy piskiej na początku XIX wieku. Wybudowali kilka wsi, kilka cerkwi i kilka klasztorów. Cały czas utrzymywali swoją kulturę i wyznanie. Do czasu.

Stary dom w Wojnowie© Kajman

I jeszcze jeden© Kajman
Co ciekawe. Po roku 1852 nasiliły się represje w Rosji. Nastąpiła druga spora fala emigracji. Wielu emigrantów trafiło do klasztoru w Wojnowie, który powstał w 1836 roku. Wtedy igumenem był niejaki Paweł Pruski. Dobrze im się powodziło skoro w Piszu założyli drukarnię.

Cerkiew w stylu pruskim© Kajman

Jedyny w Europie zachowany klasztor staroobrzędowców© Kajman
Co zrobił szefuńcio Paweł? W 1867 pojechał do Moskwy i się nawrócił. Całą wspólnotę szlak trafił. Nastąpił ostry kryzys, klasztor chyli się ku upadkowi i staje się własnością jednego z zamożnych staroobrzędowców. Wielu odchodzi i powraca do cerkwi.

Brama do klasztoru© Kajman

Wnętrze© Kajman
Podjęto przeciwdziałania. Z Moskwy przyjechała zakonnica i przejęła klasztor. Wokół niej zgromadziło się sporo innych zakonnic staroobrzędowych i klasztor przetrwał do 2006 roku kiedy zmarła ostatnia zakonnica.
Ponieważ jest to jedyny w Europie taki obiekt, dzisiaj można go zwiedzać a nawet wynająć sobie pokój:)

Ikona© Kajman

Ta też jest piękna© Kajman
Zaczyna być bardzo ciężkie powietrze, burza wisi na włosku. Zawracamy, ale nie możemy odpuścić sobie Galindii, to wioska pruskiego plemienia Galindów, o którym pisali już starożytni Rzymianie. Oczywiście jest to luźna wizja jej budowniczych. Jest to też dobrej klasy hotel i pole campingowe. Warto ją zwiedzić bo drugiego takiego obiektu w Polsce nie ma.

Wjeżdżamy na tereny Galindów© Kajman

Wejścia pilnują strażnicy© Kajman

Ela idzie z nimi pogadać czy nas wpuszczą, nie ma sprawy dycha od łba i można wchodzić:)© Kajman

W krzachorach stoją odwody© Kajman

Wierzchowce zostawiamy pod chatą króla i idziemy zwiedzać© Kajman
Zwiedzanie zaczynamy oczywiście od baru. To coś dla Benaska. Dwadzieścia gatunków wyśmienitego lokalnego piwa. O takich gatunkach w życiu nawet nie słyszałem. Mam spory problem co wybrać a zamówić możemy po jednym. Jeszcze sporo kilometrów przed nami:(
Tak, w tym miejscu można zakotwiczyć na dłużej:)

Zaczynamy od baru. Co tu wybrać z 20 gatunków nieznanago piwa© Kajman

Trafny wybór© Kajman
Zwiedzanie Galindii zaczynamy od zobaczenia świetnego filmu o Galindach. Fajnie się siedzi i ogląda, później wybieramy się do podziemnych grot. Jest co oglądać, kuchnie Galindów, miejsca kultu, restauracja też jest:)

Tu można zobaczyć film i zwiedzić podziemia© Kajman

Miejsce kultu© Kajman
Na terenie wioski można zobaczyć sporo ciekawych miejsc. Miejsca pogrzebowe, miejsca kultu i inne miejsca, których przeznaczenia nie znam. Jest też port ze statkiem Galindów. Wszystkiego strzegą woje i bogowie. Obsługa obiektu jest w strojach z epoki i trzeba uważać by nie użyli maczugi:)

Statek Galindów© Kajman

Portu pilnują woje© Kajman

Uroczysty pochówek© Kajman

Totem© Kajman
Gdy siedliśmy na tronie króla Galindów, chyba wkurzyliśmy lokalnych bogów bo usłyszeliśmy potężny grzmot. Trzeba było skrócić zwiedzanie i spadać. Telefon do sąsiadów na campingu wykonuję natychmiast bo chmury wyglądają nie ciekawie.

Nimfa© Kajman

Bogowie się wkurzyli© Kajman

Nawet modły nie pomogły, może dlatego, że nie wszyscy się zaangażowali© Kajman
Na jeziorze zaczynają świecić lampy alarmowe. Do Galindii może jeszcze kiedyś wrócimy. Teraz jedziemy, ale burza jest szybsza. Znajdujemy przytulny przystanek i przeczekujemy nawałnicę. Na camping wracamy bez przygód po ponad godzinnym przymusowym odpoczynku. Całe szczęście, że na campingu żadnych strat nie zanotowano:)

Latarnie alarmowe świecą© Kajman

Leje© Kajman

Przechodzi© Kajman
- DST 109.58km
- Teren 24.00km
- Czas 06:25
- VAVG 17.08km/h
- VMAX 38.00km/h
- Podjazdy 736m
- Sprzęt Kellys Aeron
- Aktywność Jazda na rowerze
Poszukiwanie atrakcji
Piątek, 4 maja 2012 • dodano: 08.05.2012 | Komentarze 18
Na zlot do Białego Brzegu pojechaliśmy zupełnie nie przygotowani pod względem opracowania tras rowerowych. Gdy w styczniu zgłosiłem swój akces Ela opracowała trasę z atrakcjami. Czas mijał i tak naprawdę zapomnieliśmy co mamy zwiedzać.
Po wczorajszej wycieczce wiedzieliśmy, że atrakcji historyczno architektonicznych w okolicy jest niewiele. Ela dostała jakieś folderki od harcerzy, szybkie opracowanie nowej trasy i w drogę:)

Może nie krzyż, ale czacha jest© Kajman
Wyruszamy w trójkę, Ela, nasz zlotowy przyjaciel Janusz i ja. Pogoda piękna, Ela narzuca spore tempo. Nagle widzę św Franciszka i co? Ma czachę u stóp. Robię fotę a ekipa znika. Zaczynam ich gonić lekko wkurzony bo przecież nie wiem gdzie mamy jechać:(

Chyba największa czacha jaką widziałem© Kajman
W końcu doganiam ekipę a tu telefon. Dzwoni Jacek i mówi, że jest pod naszą przyczepką. Umawiamy się na trasie:)
Tereny po których jedziemy mają sporo szlaków rowerowych, ale prowadzących głównie w terenie po pięknych rezerwatach przyrody, których w okolicy jest sporo. My na naszych trekkingach wybieramy asfalt.

Szlaki rowerowe© Kajman
Docieramy do Kurzelowa. Tam atrakcji jest sporo w jednym miejscu. Pierwsze wzmianki o Kurzelowie pochodzą z XII wieku. Miasto lokowane przez na prawie średzkim w 1285 roku przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba Świnkę. Miasto było własnością arcybiskupów gnieźnieńskich. Od XIII wieku siedziba archidiakonatu. Miasto położone było na średniowiecznym trakcie z Torunia przez Przedbórz i Żarnowiec do Krakowa.

Szlak architektury drewnianej© Kajman

Kaplica na szlaku architektury drewnianej© Kajman
W 1360 roku biskup Jarosław Bogoria Skotnicki ufundował tu kolegiatę, przy której powstała szkoła. Kurzelów stał się ośrodkiem nauki i kultury. W 1439 roku odnowiono przywilej lokacyjny. Zniszczone w czasie potopu szwedzkiego miasto podupadło. W 1869 roku, na skutek przeprowadzonej w zaborze rosyjskim reformy administracyjnej, Kurzelów utracił prawa miejskie. Obecnie układ miejski uległ zatarciu.

Kolegiata w Kurzelowie© Kajman

Jest też drewniana dzwonnica© Kajman
W Kurzelowie największą atrakcją jest gotycka kolegiata pw. Wniebowzięcia NMP z 1360 roku. Zastosowano ciekawe rozwiązanie architektoniczne (sklepienie opiera się na jednym filarze). Jest też gotycka chrzcielnica z 1414; obok kościoła drewniana dzwonnica z przełomu XVII i XVIII wieku. Niestety wszystko zamknięte na głucho:(

Grób babki Żeromskiego© Kajman
Aby zwiększyć atrakcyjność turystyczną Kurzelowa, pięknie wyremontowano grób babki ze strony matki Stefana Żeromskiego. Ciekawa inicjatywa, hm, zastanawiam się czy dziadkowi też grób odnowili?
Ruszamy dalej do Maluszyna.

Trwa walka o szkołę© Kajman
Jedziemy częścią "Peta Orbity", którą wyznacza właśnie Krzara. Mają chłopaki zdrowie i samozaparcie. 500 km wokół Częstochowy w jeden dzień!!! Cóż, będę mógł powiedzieć, że też tam jechałem:)

Wielgomłyny, klasztor Paulinów© Kajman
Docieramy do Wielgomłynów. Tam jest klasztor Paulinów. Niestety ze zwiedzania nici bo właśnie trwa msza żałobna. Tu mieliśmy spotkać się z Jackiem. Okazuje się, że dogoni nas w następnej miejscowości. Oglądam więc pomnik poświęcony bohaterom. Takich pomników i tablic w okolicy jest sporo, począwszy od upamiętnienia powstańców styczniowych po II wojnę światową.

Pomnik w Wielgomłynach© Kajman
W Niedośpielinie trafiamy na drewniany kościół. Oczywiście też zamknięty. Nie wiedzieć dlaczego nie jest oznaczony na szlaku architektury drewnianej.

Kościół w Niedośpielinie© Kajman
W Kobielach Wielkich dogania nas Jacek. Ponieważ zna dobrze te tereny podejmuje się roli przewodnika. W Kobielach Wielkich urodził się Reymont. W miejscu gdzie stał jego rodzinny dom teraz jest tablica pamiątkowa.

Tablica upamiętniająca Reymonta© Kajman

Walący się pałac w Kobielach Wielkich© Kajman
Jak jest Jacek to kończy się asfalt i zaczyna teren. Początkowo drogami szutrowymi, ale i piachu nie zabraknie. Jedziemy w miejsca rodzinne Jacka. Widoki są piękne. Niestety zaczyna się chmurzyć i gdzieś w oddali słychać pierwszy grzmot:(

Rzepak musi być a chmury deszczowe się zbierają© Kajman

Krajobraz z krową© Kajman
Zabytki się skończyły, no może poza piecem wapiennym i kolejnymi pomnikami ku czci. Chmur jest coraz więcej a na camping jeszcze mamy 50 kilometrów. Patrzymy na zbierającą się burzę z nadzieją, że może przejdzie bokiem.

Pomnik© Kajman

Wapiennik© Kajman
No i stało się. W miejscowości Kodrąb zaczyna padać. Zwiewamy pod wiatę. Patrząc na chmury możemy sobie tam siedzieć do rana. Zapada decyzja, jedziemy. Nie wiem dlaczego, ale postanowiono ominąć asfalty i na camping jechać bocznymi drogami czyli po piachu.

Narada wojenna© Kajman
Dołożyliśmy sporo kilometrów, kółka w trekingach zapadały się i czasem trzeba było przez piach ciąć z buta. Fajne zdjęcia z tego odcinka są na blogu Jacka:)
Jak przygoda to przygoda, ale gdy byliśmy już przemoczeni do suchej nitki postanowiliśmy przygodę z piachem zakończyć i asfaltem dotarliśmy na camping:)
W przyczepie przyjęliśmy coś na rozgrzewkę, przecież jutro też jest dzień i pewnie gdzieś pojedziemy:)

Piach jest wszędzie© Kajman
- DST 21.72km
- Teren 6.00km
- Czas 01:35
- VAVG 13.72km/h
- VMAX 32.00km/h
- Podjazdy 213m
- Sprzęt Kellys Aeron
- Aktywność Jazda na rowerze
Oblężenie grodu rycerskiego
Niedziela, 22 kwietnia 2012 • dodano: 25.04.2012 | Komentarze 11
Drugi dzień oblężenia grodu rycerskiego wita nas pięknym słońcem i niską temperaturą. Mamy do zaliczenia atrakcje, których nie odwiedziliśmy wczoraj. Czasu jest niewiele bo na zakończenie oblężenia ma być zupka rycerska a tego przepuścić nie można:)

Gród w czasie oblężenia© Kajman
Mamy zobaczyć pałac w Kochłowicach, kościół i pałac w Biskupicach, poszukać pałac w Paruszowicach no i oczywiście zwiedzić największą atrakcję okolicy czyli Byczynę. Jedziemy w tym samym składzie, Ela, Janusz i ja. Jestem bardzo ciekaw Byczyny, to piękne miasto i bardzo ważne w naszej historii.

Pałac w Kochłowicach© Kajman
Zabytki okolicy opisała na swoim blogu Ela. Ja skupię się na historii miejsca. Nie wszyscy wiedzą, że pod Byczyną rozegrała się bitwa, która mogła zmienić losy nie tylko Polski, ale całej Europy. Miejsce tak jak Grunwald jest ważne dla naszej historii aczkolwiek zupełnie nie docenione.

Kościół w Biskupicach© Kajman
Maksymilianowie Habsburgowie jakoś nie mieli szczęścia do korony polskiej. Pierwszy został mężem Jadwigi Jagiellonki i gdy chciał skonsumować małżeństwo musiał na linie przez okno uciekać z Wawelu. Drugi ponad 150 lat później obwołany królem Polski chciał zasiąść na królewskim tronie i też mu się nie udało.

Pałac w Biskupicach© Kajman
Byczyna zapisała się w historii jako miejsce triumfu oręża polskiego. Pod jej murami 24 stycznia 1588 r. hetman Jan Zamojski (1542-1605) rozbił wojska pretendenta do tronu polskiego, arcyksięcia Maksymiliana Habsburga, choć geneza tych wydarzeń leżała daleko poza Byczyną, walka odbyła się właśnie tutaj.

Ela i wielkie wielkie nic© Kajman
Po nieudanych próbach zdobycia Krakowa Maksymilian wycofał swe wojska na Śląsk, w celu ich reorganizacji i uzupełnienia oraz przygotowania nowego ataku. Tutaj, na polach między Roszkowicami, a Byczyną wojska arcyksięcia, liczące około 6 tys. ludzi, zostały zmuszone przez zbliżającą się od strony Sierosławic, równą im liczebnie armię polską do przyjęcia bitwy. Usytuowanie terenu sprzyjało Maksymilianowi, który ulokował swój sztab na pod byczyńskim Wzgórzu Krzyżowym, dominującym nad otoczeniem.

Brama polska w Byczynie© Kajman
Atakujące oddziały polskie zmuszone były kierować się pod górę. Z nastaniem krótkiego, zimowego dnia w niedzielę oddziały obu szykujących się do bitwy stron stanęły naprzeciw siebie: Polacy od wschodu, Austriacy od zachodu, mając za plecami warowne mury Byczyny. Rozpoczął się atak.

O te mury choidzi© Kajman
Przemyślana ze wszystkimi szczegółami przez Zamojskiego taktyka walki oddziałów pod dowództwem Aleksandra Koniecpolskiego i jazdy pod dowództwem Mikołaja Urowieckiego doprowadziła do zdziesiątkowania szeregów austriackich i powstania w nich paniki, która w krótkim czasie przerodziła się w ucieczkę.

Mury obronne Byczyny© Kajman
Widząc przegraną, Maksymilian wraz ze sztabem pośpiesznie opuścił pole bitwy, chroniąc się w obwarowaniach Byczyny. Polacy otoczyli miasto uniemożliwiając opuszczenie go przez Maksymiliana. Ten, osaczony, poddał się 25 stycznia wieczorem, wywieszając białą flagę na znak kapitulacji.

Brama niemiecka w Byczynie© Kajman
Zamojski bawił w Byczynie jeszcze kilka dni, kiedy opuszczał miasto jako triumfator, za nim w powozie zaprzężonym w dwa białe konie jechał w żałosnym nastroju Maksymilian, a dalej ciągnęli inni jeńcy. Maksymilian spędził w honorowej niewoli niecały rok, po czym został wypuszczony na wolność. Przedtem jednak musiał się wyrzec pretensji do tronu polskiego, co też uczynił.

Wieża piastowska w Byczynie© Kajman
Choć w bitwie pod Byczyną brała udział przede wszystkim jazda i trwała ona bardzo krótko (ok. 1-2 godz.), to zginęło w niej ponad 3000 ludzi, a szkody jakie ponieśli mieszkańcy w jej wyniku i wznieconych pożarów oszacowano na 168 392 talary. Miejsce walki do dziś nazywane jest przez okoliczną ludność - piekłem.

W kilku miejscach zrobiono w murach przejścia© Kajman
W ten sposób Zamojski zrealizował swój plan i osadził na tronie polskim Zygmunta Wazę, którego koronacji dokonano w Krakowie 27 grudnia 1587 r.
Był to początek końca Rzeczypospolitej. Osadzenie na tronie Zygmunta było powodem potopu szwedzkiego i wszystkich późniejszych jego konsekwencji.

Ratusz w Byczynie© Kajman
Maksymilian zastosował metodę, która prawie dwa wieki później udała się Sasom. Zwiedzając Byczynę zastanawiałem się co by się stało gdyby wtedy wygrał Habsburg. Przecież miał w Polsce spore poparcie. Z całą pewnością stolicą Polski byłby dzisiaj Kraków. Pewnie nie byłoby rozbiorów. Czesi i Węgrzy byli pod panowaniem Habsburgów i całkiem nieźle na tym wyszli. Habsburgowie i tak są w Polsce do dzisiaj czego najlepszym przykładem jest Żywiec.

Dziewiętnastowieczy spichleż© Kajman
Dziwne są losy naszego narodu. Jedna bitwa a Europa byłaby inna.
Wracamy do grodu. Trzeba zrobić jakieś foty by uwiecznić oblężenie, które przez trzy dni zrobili caravaningowcy. Trzeba też pokazać jakie atrakcje są w samym grodzie. Tu wystarczą same foty:)

Oblegamy gród od strony lasu© Kajman

Oblegamy też od strony jeziora© Kajman

Jeziorko jest urocze, są też rowery wodne© Kajman

Dziedziniec grodu© Kajman

Zbrojownia© Kajman

Sala rycerska© Kajman

Broń można kupić na miejscu© Kajman

Zakonnik i koń© Kajman

Średniowieczna łaźnia© Kajman

Średniowieczny barometr© Kajman
Znów mieliśmy farta. Do grodu dotarliśmy w momencie gdy rycerze zaczęli podawać zupkę. Do wybory była rycerska fasolowa i rycerska grochówka. Trzeba przyznać, że smakowały wyśmienicie.
Wielkie podziękowania należą się organizatorowi zlotu. Mnóstwo pracy z jego strony przyniosło wspaniały efekt. Chciałoby się więcej takich imprez. Dzięki Bodzio:)

Głodomory© Kajman
- DST 65.01km
- Teren 23.00km
- Czas 04:03
- VAVG 16.05km/h
- VMAX 43.00km/h
- Podjazdy 465m
- Sprzęt Kellys Aeron
- Aktywność Jazda na rowerze
W średniowiecznym grodzie
Sobota, 21 kwietnia 2012 • dodano: 23.04.2012 | Komentarze 22
Gdy w zimie zobaczyłem na forum carawaningowym, że będzie zlot w grodzie rycerskim bardzo się ucieszyłem. Ucieszyłem się dlatego, że to fajne miejsce taki gród, ucieszyłem się też dlatego, że gród znajduje się w powiecie kluczborskim w okolicy Byczyny a tam na rowerach jeszcze nie jeździliśmy.
Ucieszyłem się też dlatego, że zlot organizował bardzo ciekawy człowiek, z którym na forum carawaningowym zdarzało mi się ciekawie dyskutować i bardzo chciałem poznać go osobiście. Fakt, zlot zorganizował perfekcyjnie:)

U bram grodu© Kajman
W piątek zapięliśmy nasz domek na kółkach i ruszamy do grodu. Dobrze, że udało się wcześnie dojechać bo ludzi było sporo i to z całej Polski, od Szczecina po Bielsko. Trochę żałowałem, że nikt nie wziął gitary, ale z drugiej strony mogliśmy odespać nocne harce Funia i nie skacowani ruszyć rano na wycieczkę rowerową:)

Ludzi tłum:)© Kajman
Na stronie grodu znalazłem wypis ciekawych miejsc w okolicy. Dobrze, że w domu wydrukowaliśmy mapkę z miejscami, które chcemy odwiedzić bo map tego terenu nie udało nam się kupić. Wiemy gdzie jechać więc ruszamy w trójkę, Ela, Janusz i ja:)

Kościół w Jakubowicach z XVI wieku© Kajman
Przed nami sporo atrakcji, kilka kościołów drewnianych, kilka pałaców i jakieś dworki. Niestety nigdzie nie ma tablic informacyjnych. Szkoda, trzeba będzie się dowiedzieć po fakcie z netu co widzieliśmy. Ela w swojej relacji napisała trochę więcej o tych obiektach.

Oryginalne wnętrze z XVI wieku© Kajman

Byłem pod wielkim wrażeniem, to jeden z najstarszych kościołów jakie zwiedzaliśmy© Kajman
Jedziemy całkiem jak na biegu na orientację, różnica jest taka, że szukamy obiektów a nie punktów kontrolnych. Ela nastawia gipsa i pomykamy ode wsi do wsi. Garmin z lubością ciągnie nas po polnych drogach. Błotka nie brakowało.

Pałac w Proślicach© Kajman

Z drugiej strony© Kajman

Herby też są© Kajman
Mamy farta. Wykorzystujemy to, że trwa sprzątanie kościołów i możemy wejść i zwiedzić wnętrza. Szkoda, że kościółki są małe i ludzie się uwijają z robotą bo udało nam się wejść i zwiedzić tylko dwa.

Kościół w Proślicach© Kajman

Wnętrze© Kajman

Klucze do kościoła© Kajman
Ciekawa jest historia terenów po których jeździmy. To od zawsze było pogranicze i tak zastało do dziś. Za Piastów było to pogranicze Śląska, później pogranicze Dolnego i Górnego Śląska, później pogranicze państwa Habsburgów, jeszcze później pogranicze Prus, w końcu pogranicze Niemiec a dzisiaj pogranicze województwa opolskiego.

Jedziemy polnymi drogami© Kajman
Takie położenie ma swoje konsekwencje. Tereny te były zamieszkane jeszcze przed powstaniem Polski. W okresie podziału dzielnicowego weszły w skład księstwa Opolskiego i przechodziły z rąk do rąk. Raz były zdobywane, innym razem sprzedawane, to znów zastawiane. W efekcie co chwilę był nowy pan i nowe prawo.

Pozostałości po pruskich bałerach© Kajman
Autochtoni to byli Polacy, chociaż trudno tak ich nazwać. W tamtych czasach nie mówiło się o narodowości. Byli to ludzie, którzy posługiwali się językiem polskim. Księstwa śląskie dążyły do podległości rzeszy czeskiej. tak też stało się z księstwem opolskim. Napływ ludności niemieckojęzycznej był spory.

Wiele z tych gospodarstw dzisiaj jest w całkowitej ruinie© Kajman
Pierwsza połowa XIX wieku to czas przebudowy wsi - reforma uwłaszczeniowa i dążenie chłopów do ostatecznej likwidacji pańszczyzny oraz innych powinności feudalnych. Pretensje i żądania chłopów na tym tle doprowadziły do wprowadzenia na terenie powiatu kluczborskiego stanu wyjątkowego. Obwieszczenie władz o tym fakcie ukazało się w języku polskim, co świadczyło niezbicie, że obszar ten zamieszkiwany był przez Polaków.

Znów jedziemy polami© Kajman
Tak więc język polski utrzymywał się mimo że od chwili zaboru Śląska przez Prusy czynniki urzędowe dokładały wszelkich starań, by szerzyć niemczyznę na obszarach zamieszkiwanych przez ludność polską. Od początku XIX wieku wyłącznym językiem nauczania w szkołach elementarnych był język niemiecki.

Kościół w Miechowej© Kajman
Statystyki jakie prowadzono w okresie daleko posuniętej germanizacji mówią także o uczniach posługujących się wyłącznie językiem polskim i uczniach dwujęzycznych, którzy niemieckim posługiwali się w szkole, a polski wyniesiony z domu stosowali na własny użytek.

Z drugiej strony© Kajman
Tuż po zakończeniu I wojny światowej na Śląsku zaczęły powstawać polskie rady ludowe podporządkowane Naczelnej Radzie Ludowej w Poznaniu. Zaczęto rozważać kierunki polityki Polaków zamieszkałych w zaborze pruskim zmierzające do oderwania Górnego Śląska od Rzeszy. W tej sytuacji władze niemieckie podjęły szereg przedsięwzięć utrudniających taką działalność aż do ogłoszenia na terenie rejencji opolskiej w styczniu 1919 roku stanu wyjątkowego.

Ruiny pałacu w Miechowej© Kajman

Kiedyś musiał być piękny© Kajman
W nadzwyczaj trudnych warunkach odbył się 20 marca 1921 roku plebiscyt, który wypadł niekorzystnie dla Polski na całej ziemi kluczborskiej. Przyczyny takiego stanu rzeczy były wielorakie. Tak więc ziemia kluczborska wraz z Byczyną pozostała po 1922 roku w granicach Niemiec.

Kościół w Gołkowicach© Kajman
Za czasów pruskich a później niemieckich zaczęto zmieniać typ zabudowy. Domy drewniane zastąpiono murowanymi. Powstało też wiele rezydencji i dworów. Niestety dzisiaj po użytkowaniu przez PGRy są w opłakanym stanie.

Pałac w Gołkowicach© Kajman

Pałac w Roszkowicach© Kajman

Z drugiej strony© Kajman
Część przeszła w ręce prywatne, niektóre zamieniono na gospodarstwa agroturystyczne, ale wiele pięknych obiektów niszczeje czekając na nowego właściciela. Sprawia to trochę przygnębiające wrażenie. Nie tylko pałace są zaniedbane. Wiele starych gospodarstw również wygląda tak jakby front przechodził wczoraj.

Dwór w Gosławiu© Kajman
Dzisiejsza część trasy została zrealizowana. Wracamy do grodu. Tam czeka na nas atrakcja dnia, udźce pieczone na ogniu. Pychotka. Zdążyliśmy na czas. Jutro dalsza część zwiedzania:)

Mięsko się grzeje© Kajman

Wszyscy czekają z niecierpliwością© Kajman

Sprawnie nam to idzie© Kajman
- DST 118.53km
- Teren 2.00km
- Czas 07:27
- VAVG 15.91km/h
- VMAX 54.00km/h
- Podjazdy 1474m
- Sprzęt Kellys Aeron
- Aktywność Jazda na rowerze
Pięć krain
Niedziela, 14 sierpnia 2011 • dodano: 18.08.2011 | Komentarze 29
To ostatni dzień naszego pobytu w Poroninie, jutro rano wracamy do domu. Postanowiliśmy z Elą przejechać jakąś dłuższą trasę. Wybór padł na wycieczkę prowadzącą przez Tatry Wysokie, Tatry Bielskie, Spisz, Pieniny i Podhale, czyli przejedziemy przez pięć krain geograficznych. Przy okazji zobaczymy też coś na Szlaku Architektury Drewnianej.

Na takie widoki czekaliśmy© Kajman
Jest to taka wycieczka, którą trudno opowiedzieć słowami. To można tylko pokazać na zdjęciach. Dlatego wpis będzie miał formę komiksową:)

Jedziemy przez Małe Ciche w kierunku Łysej Polany© Kajman

Dwa kilometry przed skrzyżowaniem do Łysej Polany zaczyna się korek. Policja zawraca ludzi chcących jechać do Morskiego Oka© Kajman

W tym dniu Morskie Oko odwiedziło 13 tysięcy ludzi© Kajman

Część kierowców wstawia ściemę policji, że jadą na Słowację. Myślą, że parking jest z gumy.© Kajman

Busiarze mają żer! Przewiozą te tysiące ludzi łamiąc wszystkie przepisy!© Kajman

Przedostajemy się na Słowację a tu cisza i spokój© Kajman

Wjeżdżamy w Tatry Bielskie, jak sama nazwa wskazuje są białe© Kajman

Hawrań pokazał nam się z jeszcze jednej strony© Kajman

Jest bardzo ciepło, trochę podjazdów, ale widoczność jest dobra© Kajman

Pkazuje się piękna panorama Tatr Bielskich© Kajman

Nad górami zaczynają pokazywać się chmury, to dodaje im piękna© Kajman

W Polsce Tatry Bielskie są mniej znane a szkoda© Kajman

Jest tam co prawda mniej atrakcji jak w Tatrach Wysokich, ale za to też mniej ludzi© Kajman

Kierujemy się do Tatrzańskiej Kotliny, to taka miejscowość© Kajman

Czasami są osuwiska© Kajman

Na drodze jest znikomy ruch, jedzie się fantastycznie© Kajman

Tatry Bielskie nie są duże, dojeżdżamy do ich końca© Kajman

Dojechaliśmy do Tatrzańskiej Kotliny, tu można zwiedzić jaskinię© Kajman

My skręcamy w kierunku Sławackiej Wsi© Kajman

Za podjazdem pokazał nam się Spisz© Kajman

Wygląda pięknie, widoczność mamy świetną© Kajman

Szybko przemykamy przez miejscowość zamieszkaną przez Romów© Kajman

Ostatni rzut oka na Tatry Bielskie© Kajman

Tatry Bielskie wyrastają z równiny© Kajman

Wsie na Spiszu są zupełnie inne od naszych podhalańskich© Kajman

Zaczynają się mocne podjazdy© Kajman

Tak bedzie przez najbliższe 6 kilometrów© Kajman

Ten duży wróbel ma pewnie nadzieję, że padniemy!© Kajman

A końca podjazdu nie widać© Kajman

Przeżyliśmy podjazd, pokazał się nam Spisz© Kajman

Za szczytu można patrzeć i patrzeć i .........© Kajman

Teraz zacznie się fantastyczny zjazd, różnica wysokości przawie 500 metrów© Kajman

Pokazały się Trzy Korony, czyli zahaczamy Pieniny© Kajman

Jak Trzy Korony to za chwilę będziemy w Polsce© Kajman

Znów w kraju, będzie tłok© Kajman

Camping Polana Sosny zatłoczony do granic© Kajman

Tu w zabytkowym dworze zatrzymujemy się na obiad© Kajman

Dwór znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej© Kajman

Tablica© Kajman

Rzut oka na zamek w Nidzicy© Kajman

Kierujemy się na Łapsze. Pokazują się Tatry Wysokie© Kajman

Wjeżdżamy na Przełęcz Trybską© Kajman

Na Podhalu podjazdów też nie brakuje© Kajman

Kolejny element szlaku, kościół w Trybszu, niestety zamknięty© Kajman

Tablica© Kajman

Przekraczamy Białkę, znaczy że już nie daleko© Kajman

Tatry idą spać© Kajman

Bo słońce zachodzi nad Babią Górą© Kajman

Dotarliśmy na camping© Kajman
Kategoria No to setka, Słowacja, Szlak Architektury Drewnianej, Wycieczki z campingów, Zamki pałace dwory, Pieniny, Tatry
- DST 48.63km
- Teren 2.00km
- Czas 03:12
- VAVG 15.20km/h
- VMAX 51.00km/h
- Podjazdy 901m
- Sprzęt Kellys Aeron
- Aktywność Jazda na rowerze
Przed siebie po Tatrach
Wtorek, 9 sierpnia 2011 • dodano: 12.08.2011 | Komentarze 24
Zrobiła się piękna pogoda. Jak zwykle po dniu deszczu, na następny dzień jest piękna widoczność. Trzeba to wykorzystać. Ela proponuje trasę do Murowańca, jest tam ścieżka rowerowa. Zapowiada się ciekawie. Ela chce "dotknąć" góry.

Do Murzasichla jedziemy przez Majerczykówkę. Droga jest zdecydowanie trudniejsza. Podjazdy są bardzo mocne, ale w porównaniu z normalną drogą z Poronina do Murzasichla są tu przepiękne widoki. Podjazd jest trudny, ale nie uciążliwy, co chwilę stajemy by zrobić foty:)

Pierwszy mocny podjazd pokonany© Kajman

Zaraz na początku zaczynają się widoki© Kajman

Co kawałek stajemy i robimy foty© Kajman

Pięknie prezentuje się Giewont© Kajman

Widoczek© Kajman

Kozi Wierch i Kościelec, tam mamy dojechać© Kajman

Widoczek© Kajman

Gubałówkę widać jak na dłoni© Kajman

Widoczek© Kajman

Pokazał się Hawrań, góra która jak się później okazało prezentowała nam się z wielu stron© Kajman

Docieramy do Murzasichla i skręcamy na Brzeziny© Kajman
W Brzezinach wjeżdżamy do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ela kupuje bilety. Początkowo droga nie wydaje się straszna. Ruszamy powoli pod górę. Po chwili to już nie jest droga. To jest pas najeżony wystającymi kamolami. Słyszę jak mój biedny aparat telepie się w bagażniku:(

Początek nie wygląda tragicznie© Kajman
Zatrzymuję się przy pierwszym mostku. Widzę, że Ela pcha rower. Dalsza jazda nie ma sensu. Tu można przejechać na fulu a nie na trekkingu. Pchanie roweru przez następnych pięć kilometrów by później prawie całą drogę go sprowadzać? Zjazd skończyłby się niewątpliwie "dotykaniem gór" w pełnym tego słowa znaczeniu a byłoby to niewątpliwie bardzo bolesne.

Pierwszy mostek© Kajman
Następuje wymiana zdań. Ja chcę się wycofać. Ela z trudnością podejmuje taką samą decyzję. Zawracamy i jedziemy do Łysej Polany. Tam chcę przejechać kawałek po słowackiej stronie.

Znów pokazuje się Hawrań, tym razem w towarzystwie Murania© Kajman

Pokazują się Rysy© Kajman

Jesteśmy na moście granicznym© Kajman
W Łysej Polanie po słowackiej stronie zatrzymujemy się na obiad. Jemy w tej samej knajpie co ostatnio. Jest to najgorszy i najdroższy szynk w jakim byłem na Słowacji. Ela boi się, że dalej może nic nie być do jedzenia. Okazuje się, że w Jaworzynie Tatrzańskiej jest fajna restauracja, ale my jesteśmy już po "obiedzie".

Hawrań z Muraniem będą nam długo towarzyszyli© Kajman

W Jaworzynie Tatrzańskej zatrzymujemy się przy drewnianym kościele© Kajman

Jest trochę inny niż te po polskiej stronie© Kajman

Wnętrze© Kajman

Widoczek z pod kościoła© Kajman

W Podspadach skręcamy w stronę Polski© Kajman

Hawrań z Muraniem zaprezentowali się z innej strony© Kajman

Droga jest całkowicie pusta© Kajman

Hawrań Murań i ja© Kajman

Ten widok będę długo pamiętał© Kajman

Zbliżam się do Polski© Kajman

Ela już jest w Polsce© Kajman

Po polskiej stronie widoki też są piękne© Kajman

Co chwielę stajemy i cieszymy się panoramą Tatr© Kajman

Spotykamy przemiłych Słowaków, też co chwilę stają i focą© Kajman

Przed Jurgowem jest sporo bacówek© Kajman

Znów musiałem stanąć© Kajman

Hawrań z Muraniem cały czas nam towarzyszy© Kajman

Tablica© Kajman

W Jurgowie jest Sołtysówka znajdująca się na Szlaku Architektury Drewnianej© Kajman

Z Jurgowa wybieramy drogę na Brzegi. Jest to masakryczny i długi podjazd© Kajman

W Brzegach jest drewniany kościół© Kajman

Jest na szlaku góralskim© Kajman

Witraż© Kajman

Wnętrze© Kajman

Wyjeżdżamy na Kucówkę by pożegnać Hawrania© Kajman

Widok na Podhale© Kajman

W końcu docieramy do Bukowiny Tatrzańskiej© Kajman

Tu panorama Tatr jest przecudna© Kajman

Tam mieliśmy dotrzeć© Kajman

Ostatni rzut oka na Tatry i spadamy na camping© Kajman
Kategoria Słowacja, Szlak Architektury Drewnianej, Wycieczki z campingów, Tatry
- DST 52.19km
- Teren 3.00km
- Czas 03:17
- VAVG 15.90km/h
- VMAX 63.00km/h
- Podjazdy 491m
- Sprzęt Kellys Aeron
- Aktywność Jazda na rowerze
Podhalański Szlak Architektury Drewnianej
Niedziela, 7 sierpnia 2011 • dodano: 10.08.2011 | Komentarze 15
W niedzielę należy unikać ruchliwych szlaków turystycznych w Tatrach. Postanowiliśmy z Elą zwiedzić obiekty na Szlaku Architektury Drewnianej będące w pobliżu campingu.
Wybieramy się do Bukowiny Tatrzańskiej, Białki Tatrzańskiej i Łopusznej. Przy okazji chcemy zobaczyć przełom rzeki Białki.

Tablica© Kajman

Bukowina Tatrzańska, kościół© Kajman

Z drugiej strony© Kajman

Wnętrze© Kajman

Tablica© Kajman

Białka Tatrzańska, kościół na Szlaku Architektury Drewnianej© Kajman

Niestety był zamknięty© Kajman

Z drugiej strony© Kajman

Dojeżdżamy do przełomu rzeki Białki, tu robimy sobie piknik© Kajman

Piknik pod wiszącą ścianą© Kajman

Cały przełom to kilka skałek po obu stronach rzeki© Kajman

Wiele osób wybrało się nad rzekę© Kajman

Była też spora grupa wspinaczy© Kajman

Jak jest skała, trzeba wleźć© Kajman

Generalnie bardzo urokliwe miejsce© Kajman

W Nowej Białej atrakcją miały być zabytkowe stodoły© Kajman

Jaka to atrakcja każdy widzi© Kajman

Droga do Łopusznej wygląda bardzo swojsko, jak bym był w domu© Kajman

Tablica© Kajman

Kościół w Łopusznej na Szlaku Architektury Drewnianej© Kajman

Wnętrze kościoła jest wyjątkowo piękne© Kajman

Wszędzie widać dbałość o szczegóły© Kajman

Drugim obiektem jest dworek Tetmajerów w Łopusznaj© Kajman

Chcemy zostawić rowery przy recepcji i spokojnie zwiedzić. Niestety na to nam nie pozwolono. Zwiedzamy prowadząc rowery© Kajman

Salonik w dworku© Kajman

Dworska kuchnia© Kajman

Prowadzimy rowery i zwiedzamy. Chata chłopska© Kajman

Wnętrze chaty© Kajman

Całość kompleksu to filia muzeum tatrzańskiego© Kajman

Wstęp 6 zł od osoby, prowadzenie rowerów gratis© Kajman

Dawny kościół parafialny w Borze© Kajman

Zwiedzamy rynek w Szaflarach© Kajman

Podobno zabytkowy© Kajman

W Szflarach jest bardzo ciekawy krzyż© Kajman

Napis głosi, że ziemi na której stoi krzyż nie wolno sprzedać ani wydzierżawić© Kajman
- DST 78.20km
- Teren 12.00km
- Czas 05:11
- VAVG 15.09km/h
- VMAX 59.00km/h
- Podjazdy 1336m
- Sprzęt Kellys Aeron
- Aktywność Jazda na rowerze
Dolina Chochołowska
Piątek, 5 sierpnia 2011 • dodano: 07.08.2011 | Komentarze 11
W Zakopanem trwa kolejny etap wyścigu Tour de Pologne. Miasto patrząc na tłumy ludzi stojących w korku będzie całkowicie zblokowane. Trzeba wymyślić taką wycieczkę by dało się jechać i było w miarę pusto. Ela proponuje Dolinę Chochołowską.

Dolina Chochołowska© Kajman
Wybieramy trasę z Poronina w kierunku Czerwiennego. Tą trasą będzie jechał wyścig, ale trochę później. Policja oczywiście zamyka drogi dla samochodów więc mamy pełny lajcik:)

Ela na trasie Tour de Pologne© Kajman
Po Podhalu rowerem jeszcze nie jeździłem. Zza kierownicy auta wydaje się, że jest tam w miarę płasko. Cóż, nie jest. Podjazdy są długie i mocne. Dwa z nich szczególnie dają popalić, nachylenie sięga 28%. Przełożenie jeden na jeden i wjeżdżamy na górę.

Ela na podjeździe© Kajman

Pokonałem najtrudniejszy podjazd© Kajman
Obok naszej przyczepy rozbiło namiot dwóch chłopaków z Warszawy. Startowali w tym etapie wyścigu dla amatorów. Gdy rozmawialiśmy później o tym podjeździe, jeden z nich powiedział, że 75% ludzi biorących udział w wyścigu w tym miejscu zsiadło i podprowadzali rowery. Cieszył się bardzo, że jemu udało się podjechać:)

Podhale© Kajman
Pomyślałem sobie wtedy, kurcze, my na naszych trekkingach z wyładowanymi bagażnikami tam wjechaliśmy? Może taż na jakiś Tour trzeba będzie się wybrać. Myśl ta szybko jednak uleciała. Nie mamy zacięcia sportowego.
Ludzie jadący w wyścigu przemierzali piękne okolice, ale chyba nic nie widzieli:(

Wjeżdżamy do Witowa© Kajman
Trochę pobłądziliśmy z powodu pięknego zjazdu, na którym nie chciało mi się hamować. Przeleciałem obok skrętu i nie chciało mi się wracać. Trochę terenu i w końcu docieramy do Witowa. Wioska ma typową zabudowę spotykaną tylko na Podhalu i na Orawie. Domy budowane w L, wąską częścią do drogi. Jeden obok drugiego.

Typowy dom© Kajman
W Witowie jest też kościół znajdujący się na Szlaku Architektury Drewnianej. Kolejny obiekt zostaje zaliczony. Kościół jest co prawda młody, bo wybudowano do początkiem XX wieku, ale jest piękny:)

Tablica© Kajman

Kościól w Witowie od frontu© Kajman

I z boku© Kajman

Wnętrze© Kajman

Ołtarz© Kajman
Wyjeżdżamy z Witowa i mijamy Chochołów. W końcu zaczynają się widoki. Stajemy i robimy sesję zdjęciową:)

Zaczynają się widoki na Tatry© Kajman

Przed nami Kominiarski Wierch© Kajman

Widoczek© Kajman
Dolina Chochołowska ma 8,5 km długości i jest jedyną w polskich Tatrach, po której można jeździć rowerem. Podlega pod gminę Witów, która w przeciwieństwie do gminy Zakopane nie tępi rowerzystów, ludzi z psami i kurzących:)

Wjeżdżamy do Doliny Chochołowskiej© Kajman
Jest gorąco, burza wisi w powietrzu, wiozę zimne piwo a oprócz tego napatrzyłem się na wpisy Sikorskiego, który kąpie się na każdej wycieczce. Postanowiłem pójść w jego ślady:)

Gdzie by się tu wykąpać?© Kajman

Świetne miejsce, ale woda ma jedyne 7 stopni© Kajman
Gdy nogi mi zsiniały a piwo zostało wchłonięte ruszamy w górę doliny. Tłoku specjalnego nie ma. Sporo ludzi wynajmuje rowery i mknie, z reguły na dół. Tutaj pisać nic nie trzeba, niech mówią zdjęcia:)

Dolina Chochołowska© Kajman

Dolina Chochołowska© Kajman

Tablica© Kajman

Dolina Chochołowska© Kajman

Dolina Chochołowska© Kajman

Dolina Chochołowska© Kajman

Dolina Chochołowska© Kajman

Dolina Chochołowska© Kajman

Dolina Chochołowska© Kajman

Dolina Chochołowska© Kajman

Dolina Chochołowska© Kajman

Bacówki pod dozorem konserwatora zabytków© Kajman

Dotarliśmy do schroniska© Kajman

Schronisko na polanie Chochołowskiej© Kajman
Chmurzy się coraz bardziej. Gdy dotarliśmy do schroniska słychać pierwszy grzmot. Odbija się od gór niesamowitym echem.
Zaczyna się zjazd. Lawirowanie między ludźmi, wyścig z ciuchcią zawalidrogą, jednym słowem wspaniała zabawa.
Wracamy przez Brzyzek (sentymentalne miejsce dla Eli) i Kościelisko. Burza nas goni. W Kościelisku złapała nas po raz pierwszy, uciekliśmy.

Bydzie loło© Kajman

Nad Giewontem też się zaciąga© Kajman

Idzie dysc, idzie dysc, idzie sikawica© Kajman

Uleje usiece© Kajman

Kajmanowe lica© Kajman
Z Brzyzkiem też mam wspomnienia. No nie takie jak Ela, ale w tysiąc dziewięćset.... schowaliśmy się z gazdą w stodole by nas Ela z gaździną nie wypatrzyła i zaczęliśmy naukową dyskusję o budowie bryczki. Po trzeciej flaszce wiedzieliśmy jak ta piekielna machina działa:)

Kościól w Kościelisku© Kajman
Zatrzymujemy się w Kościelisku by zrobić zakupy i machnąć fotę kościoła. Jest otwarty. Na szlaku Architektury go nie ma bo za młody, ale jest na Szlaku Góralskim. Trzeba spadać. Na camping wpadamy z pierwszymi kroplami deszczu.

Wnętrze© Kajman
Kategoria Szlak Architektury Drewnianej, Wycieczki z campingów, Tatry
- DST 27.57km
- Czas 01:55
- VAVG 14.38km/h
- VMAX 38.00km/h
- Podjazdy 333m
- Sprzęt Kellys Aeron
- Aktywność Jazda na rowerze
Tour de Pologne w Zakopanem
Czwartek, 4 sierpnia 2011 • dodano: 06.08.2011 | Komentarze 21
Trzeba było załatwić sprawę połączenia z cywilizacją czyli zakupić antenkę do Wi Fi. W tym celu udajemy się do Zakopanego. Musimy się sprężać bo dzisiaj ulicą obok naszego campingu kolarze będą jechali pięć razy i będą pozamykane drogi.

Tour de Pologne© Kajman
Do Zakopanego jedziemy drogą na Olczę, tędy też będą jechali kolarze. Wszędzie widać przygotowania. Nie zdawałem sobie sprawy, że przejazd wyścigu wymaga tylu przygotowań.

Można się wylansować:)© Kajman
Jakie jest moje zaskoczenie, gdy przy drodze na Olczę widzę krzyż z czaszką. Pierwszy metalowy. Wynika z tego, że można je znaleźć w bardzo niespodziewanych miejscach:)

Krzyż z czaszką w Zakopanem© Kajman

Czaszka© Kajman
W Zakopanem jest dom pod jedlami Witkacego oznaczony na Szlaku Architektury Drewnianej. Trzeba go zobaczyć tym bardziej, że jesteśmy blisko. Okazuje się, że dom jest, ale tablicy szlaku nie ma:(

Dom pod jedlami© Kajman

Tablica jest, ale nie szlaku© Kajman
Eli zachciało się jeszcze zajechać do Kuźnic. Fakt, dawno tam nie byłem, ale wiem, że będzie tam tłum ludzi czekających na wjazd kolejką na Kasprowy. Nie protestuję, na Kasprowy się nie wybieramy. Po drodze jest piękny widok na Nosal no i oczywiście pozostałości pałacu dawnych właścicieli Zakopanego.

Nosal© Kajman

Na Nosalu też widać sporo luda© Kajman
Pałac spłonął pod koniec XIX wieku i już nie został odbudowany. Można zobaczyć stajnie i ciekawe schody do parku.

Pałacowe schody© Kajman

Obrys pałacu zaznaczono murkami© Kajman

Zabudowania gospodarcze pozostały© Kajman
Tłum ludzi jak zwykle zaczyna mnie irytować. Popieprzyło tam wszystkich, sprzedawcy za małą paskudną drożdżówkę chcą trzy złote. Głupawka ogólna!
Gmina Zakopane tępi rowerzystów i ludzi z psami. Dalej jechać się nie da!

Miśki są, rowerzyści, psy i kurzący spadać!© Kajman

Trzeba się z tąd zbierać© Kajman
Jedziemy pod krokiew, tam będzie meta wyścigu. Akurat trwa trening skoczków, chwilę przyglądam się ich poczynaniom.

Mała krokiew© Kajman

Wielka Krokiew© Kajman

Leci© Kajman
Obok mety wyścigu porozkładane są kramy firm sponsorujących, załapaliśmy się na zestawy darmowej Nutelli. Można sobie kupić rower i ciuchy rowerowe. Podchodzę do stoiska Authora, ceny z kosmosu, o wiele drożej niż w sklepie. Widzę obok następny kram. Pytam o gacie. Okazuje się, że pan to Makaroni, pierwszy raz w życiu w Polsce rozmowę ze sprzedawcą muszę prowadzić po angielsku!

Są rowery© Kajman

Są ciuchy© Kajman

Są TIRy wożące sprzęt ekip© Kajman
Jedziemy do miasta szukać komputerowego. Oscypki można kupić co 20 metrów, ale sklep komputerowy jest jeden. Antenę mają, ale kabelka nie. Tragedia! Mówię sprzedawcy by sprawdził dlaczego nasza antenka nie działa. Wchodzę do stanowiska serwisowego i widzę potrzebny kabelek. Pan twierdzi, że kabelek jest serwisowy a ja, że mój. Wychodzę z potrzebnym zestawem. Mamy dostęp do świata:)

Pomnik© Kajman
Teraz można jechać na camping pooglądać Tour de Pologne. Zdążyliśmy na czas. Wystawiliśmy krzesełka przy drodze, piwo w garść i czekamy na kolarzy:)

Ela zajęła strategiczną pozycję© Kajman
Coś się w końcu zaczyna dziać. Jedzie auto, rozrzucają gadżety dla kibiców. Plakat kalendarz i dmuchaną pałę, ciekawe po co ta pała. Dzieciaki są szczęśliwe, ale nie dla wszystkich starcza.

Mali kibice© Kajman
Słychać sygnały policji, chyba jest cała polska policja na motorach, później samochody sponsorów, dalej auta serwisowe, później kolarze i znów auta serwisowe. Ludzie stoją prawie pod każdym domem i drą się okrutnie. Ogólnie ciekawe doświadczenie:)

Auta sponsorów© Kajman

Auta serwisowe i policja© Kajman

W końcu jest czołówka© Kajman

Jest środek stawki© Kajman

I końcówka peletonu© Kajman

Dalej jedzie serwis© Kajman

Jedzie długo© Kajman

Maruderzy w tunelu© Kajman

I znów serwis© Kajman
Tak było pięć razy. Przy piątym okrążeniu dodatkowo pojawił się helikopter telewizji.
Kategoria Krzyże z czaszką, Wycieczki z campingów, Szlak Architektury Drewnianej, Zamki pałace dwory, Tatry
- DST 56.07km
- Teren 3.00km
- Czas 04:12
- VAVG 13.35km/h
- VMAX 60.00km/h
- Podjazdy 730m
- Sprzęt Accent El Ninio
- Aktywność Jazda na rowerze
Urodzinowa wycieczka
Sobota, 16 lipca 2011 • dodano: 16.07.2011 | Komentarze 13
Dziś są urodziny Eli. Sama zaplanowała jak zwykle trasę. Sama też pilnowała mapy. Dobrała trasę tak by była skałki w Dolinie Szklarki, dwór w Siedlcu, pałac Krzeszowicach, no i też Szlak Architektury Drewnianej. Opisu nie będzie bo wszystko widać na fotkach. Oceńcie sami jak jej się udało zaplanowanie trasy.

Czas na foty© Kajman

Dolina Szklarki© Kajman

Co chwila pojawiają się piękne skałki© Kajman

Czarne chmury, ale na szczęście nie lało© Kajman

Jak jest skałka ktoś musi wleźć© Kajman

Dwór w Siedlcu przejęty przez zakonnice© Kajman

Krzyż w Krzeszowicach. Nie ma czaszek, ale jest ładny© Kajman

Stary, odnowiony pałac Potockich w Krzeszowicach© Kajman

Nowy pałac Potockich z XIX wieku, mocno zaniedbany© Kajman

Czegoś tak paskudnego dawno nie widziałem. Przypomina fabrykę.© Kajman

Może zabite okna i blacha falista tak go szpecą© Kajman

Jedyne co mi się podobało to smok. Ela ma lepszy aparat, u niej wyszedł lepiej:)© Kajman

W Czernej był odpust. Tłumy ludzi. Źródło św Elizeusza.© Kajman

Czgo to ludzie nie zrobią dla dobrego zdjęcia© Kajman

Kościól w Paczółtowicach na szlaku papieskim© Kajman

Tablica© Kajman

Plac kościelny i dzwonnica© Kajman

Wnętrze zza krat© Kajman

Kościół w Racławicach na Szlaku Architektury Drewnianej© Kajman

Tablica© Kajman

Ciekawa dzwonnica© Kajman

Widoczek z trasy, cały czas góra dół© Kajman

Kościół i trasy rowerowe w Suoszowej© Kajman

Pojechaliśmy niebieskim szlakiem rowerowym© Kajman

Udało się wyjść z błota© Kajman
Uff, wpis zrobiony, czas świętować dalej:)